Marriott Everest Run: Idę po schodach

Krótkie podsumowanie najdziwniejszego wydarzenia tej zimy. Doba chodzenia po schodach na klaustrofobicznej klatce schodowej warszawskiego Hotelu Marriott. Prawdopodobnie jeden z najbardziej wyczerpujących weekendów w moim życiu.

Kolarz w Mediolanie i okolicach

Weekend w Mediolanie i Genui. Od czasu, gdy loty do Ligurii są tańsze niż bilety do kina, miejsce to stało się atrakcyjne na krótkie wypady. Kilka słów o tym, co polecam po pierwszym tygodniu pobytu. Co prawda bez roweru, ale na piechotę też można sie zmęczyć.

Święta z The Festive 500

Festive 500 organizowany przez Raphę oraz Stravę. Impreza dla ludzi, którzy nie lubią swoich rodzin i nie mają przyjaciół… przynajmniej takich normalnych. Parę słów o tym jak udało mi się dołączyć do tych nielicznych, którzy przejechali ponad 500km pomiędzy wigilią a Sylwestrem.

Kolarskie Podsumowanie Roku 2014

Koniec roku to specyficzny okres – czas podsumowań. Nie ma sensu wymieniać tych wszystkich wyścigów i wycieczek, które w tym roku przejechałem, czy ciekawych ludzi których poznałem. Było tego sporo. Ponad 6 tysięcy wypstrykanych zdjęć

Alpejska Klasyka: Stelvio, Gavia, Mortirolo

Zaledwie jeden dzień po powrocie z dość nieplanowanej We Ride’owej wizyty w Karkonoszach i tydzień po wizycie w Jesienikach oraz Beskidach, na niedzielnej rundzie pokonywanej tysiąc i pierwszy raz, padło pytanie: „Może chcesz z nami skoczyć w Alpy?” – czyli jak najlepiej kolarsko wykorzystać wolne 5 dni, aby móc o nich opowiadać w zimie.

3 dni, czyli Beskidy, Jesioniki, Morawy

To był chory weekend! Pomimo zmiennej pogody, w 77 godzin zrobiliśmy ponad 1400km autem, a rowerem 420km w poziomie i 7,1km w pionie. W niedzielę z rana dorzuciłem jeszcze 120km do GK po 4 godzinach snu i mogę teraz umrzeć spełniony.

Tatry Tour 2014

Najlepszy wyścig roku. W zasadzie to 3/4 najlepszego wyścigu roku. Zeszłoroczny wspominam, jako zdecydowanie najlepszą przygodę wyścigową sezonu. Piękna trasa, dobrze zabezpieczona, długa, sporo kolarzy, fajna nawierzchnia i wszystkiego po trochu: zjazdy, podjazdy, miasta, wsie, cygańskie dzieci na trasie. Plan na ten rok był prosty: złamać z zapasem 6 godzin.

Jarna Klasika

Gdyby ktoś zapytał mnie jakie znam brzydkie słowo na literkę „h”, bez zastanowienia odpowiedziałbym dzisiaj, że Hrebienok. Bo to był ciężki wyścig. Naprawdę. Po Tatry Tour, który rozpoczyna się w tym samym miejscu myślałem, że nic mnie nie zaskoczy.

<< Nowsze wpisy1 ...20 21 22 23 Starsze wpisy >>