“Tradition is why everyone shaves the first time. If you’re a bike racer, that’s just what you do.”

—Horner

W życiu każdego kolarza przychodzi taki moment, gdy musi podjąć ważną decyzję. Decyzję, od której zależy kto będzie na niego dziwnie patrzył: ludzie w tramwaju, czy koledzy. O powodach golenia nóg w internecie napisano już wszystko. Każdy z nich jest dość abstrakcyjny, ale umówmy się: ogolona, umięśniona i wytopiona noga, wygląda po prostu lepiej. Jeśli więc już wmówiłeś sobie, że musisz dołączyć do tego elitarnego grona, mam garść porad. 

“Oczom ich ukazał się las…”  włosów

Na dzień dobry, pogodzić musisz się z faktem, że jeśli robisz to pierwszy raz – to tak jak z większością rzeczy w życiu, które robi się pierwszy raz – masz PRZEWALONE. Możesz wziąć dzień L4 i próbować klasyczną maszynką. Możesz też od razu próbować depilatorem albo plastrami – wtedy z kolei, zwolnienie dostaniesz prawdopodobnie na cały nadchodzący tydzień. Przeciwbólowy Tramadol pielęgniarka przepisze Ci w przychodni gratis, gdy zobaczy Twoje załzawione oczy i będziesz jak zawodowiec ze SKY. Proponuję więc dokonać wstępnej selekcji owłosienia za pomocą kremu do depilacji lub maszynki elektrycznej – to powinno trochę ułatwić kolejne kroki. Jeśli jednak nie masz takich skomplikowanych urządzeń – trudno, machaj Mach3.

 

“In terms of actual aerodynamics [not much]. But I know that if I ever looked down while I was on the bike and saw hairy legs I immediately felt slower.”

Davis Phinney

Golenie zasadnicze można przeprowadzić na kilka sposobów:

1. Maszynka jednorazowa – zdecydowanie nie polecam. Nie dość, że wychodzi drogo, to ilość machnięć, które należy wykonać jest przerażająca. Po prostu nie… chyba, że włosów masz mało, albo blond.

2. Maszynka Mach3 lub podobna – klasyk. Koniec końców i tak pewnie skończysz używając właśnie jej, bo tak robi większość zawodowców. Dokładnie, bezboleśnie, w wannie, pod prysznicem, przed TV z pełnym wiaderkiem._MG_5628.. na mydło, na wodę, na piankę do golenia, na krem. Każdy robi inaczej i każdemu zajmuje to inną ilość czasu. Jedno jest pewne – to najdokładniejszy domowy sposób – jedynie okolice kolan wymagają trochę wprawy. Ja jestem cieniasem i używam pianki, wiaderka z wodą, włączam serial i zajmuje mi to jeden do półtora odcinka.

3. Krem do depilacji – powiem szczerze, byłem zaskoczony. Mimo pierwszych obaw o nakładanie czegokolwiek, co rozpuszcza część mnie, sposób jest całkiem skuteczny i bezbolesny. Bierzemy głęboki wdech, nakładamy krem na nogi, odczekujemy 10-15 minut, ściągamy łopatką włosy i resztę spłukujemy. Potem powtarzamy, bo za pierwszym razem pewnie nie wyjdzie idealnie. Nie wiem do końca co można robić przez te ćwierć godziny czekania z białymi nogami, ale na pewno krem zostaje w każdym miejscu, w którym się przez ten czas pojawimy. Wiem, bo nawet jeśli nie zostawia widocznego śladu, to jego zapach czuć prawdopodobnie 3 osiedla dalej. Myślę, że jest on równie przyjemny jak rozpuszczone białko pozostawione w shakerze na tydzień.

W instrukcji było również napisane, aby sprawdzić działanie najpierw na małym wycinku skóry (alergie itp.), ale uznałem że to jest dla słabych i od razu poleciałem po całych nogach – żyję.

Hint: olej instrukcję i krem nakładaj rękami, a nie dołączoną szpachelką. Próbując zrobić to szpachelką, moje nogi wyglądały mniej-więcej jak niebo na obrazach Van Gogha. Podobnie, na biało, umorusane było też wszystko dookoła. Do smrodu na ręce się przyzwyczaisz – przecież i tak jeździsz w rękawiczkach.

 

“Nic nie boli tak jak życie”

Krzysztof śpiewając te słowa, nie wiedział chyba czym jest depilacja.

4. Plasty do depilacji – dzień dobry, witam w piekle. Wyobraź sobie, że stoisz na podłodze… teraz podskocz i upadnij na podłogę klatą, tak na dechę, jak na basenie. Zbliżoną przyjemność odczuwam przy każdym, pojedynczym pociągnięciu plastra, a ile ich zużyjesz, policz sobie sam…. myślę, że kilkanaście. Proces jest całkiem prosty: rozgrzewamy lekko plaster w rękach, naklejamy na nogę i silnym, zdecydowanym ruchem odklejamy – razem z włosami, naszą godnością i przekonaniem, że jesteśmy twardzi. Jeśli ruch jest za delikatny, klej zostanie na nodze razem z częścią włosów, polecam więc zatrudnić do tej czynności kogoś innego – chyba, że bardzo się nie lubisz lub akurat masz powód, aby się za coś ukarać. Nie wiem jednak czy chcesz, aby ten pisk i płacz widziała Twoja druga połówka. Ze względu na potencjalne wulgaryzmy, pozbądź się z okolicy dzieci… również z sąsiednich mieszkań i bloków. Jeśli chodzi o dokładność, bywa różnie, ale zazwyczaj i tak trzeba poprawić maszynką – szczególnie kolana (tak, mam włosy na kolanie)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

5. Depilator – Mógłbym powiedzieć, że pierwszy raz boli. Drugi też boli, ale minimalnie mniej. Każdy kolejny jeszcze trochę mniej. To jednak nie oddałoby znaczenia słowa “ból”: pierwsze golenie depilatorem nieprzygotowanych nóg zajęło mi ze 3 dni – rozłożyłem sobie to w czasie, modląc się co rano, aby to nie był jeszcze ten moment, że trzeba udać się do łazienki. Zbliżone uczucie możemy uzyskać tak: umieść łyżkę nad ogniem, nagrzewaj ją przez 2 minuty, aż będzie czerwona, a następnie przytykaj ją we wszystkie kolejne miejsca na ciele. Mimo to, okazało się, że z czasem dzięki samozaparciu, zacząłem używać tylko depilatora, bo kwestia dokładności była proporcjonalna do ilości czasu spędzonego na goleniu, a kosztowo wychodziło najlepiej. Bałagan też jakby najmniejszy. Nogi pozostawały gładkie przez najdłuższy czas ze wszystkich testowanych sposobów. Niestety: pierwszy depilator się wyprowadził, drugi spalił ;-) Przed pożyczeniem, możesz skonsultować się z dziewczyną czy nie ma nic przeciwko temu, że podkradasz jej ten mały generator bólu, ale stawiam 5zł, że ona też będzie Ci kradła maszynki do nóg, więc jesteście kwita.

Jeśli więc chcesz koniecznie depilować, zacznij od wstępnego golenia nóg innym sposobem. To zdecydowanie uprości całą, żmudną operację.

Istnieją oczywiście depilatory, które są trochę przyjemniejsze, na przykład przez przystawki mrożące i inne kosmiczne wynalazki – w moim odczuciu, w 10-stopniowej skali, redukują one cierpienie z 15 na 13.

 

“Pain is temporary
glory is forever”

6. Brzytwa – jeśli nie grasz akurat w filmie Hitchcocka nie wchodź z nią pod prysznic. Naprawdę (*nie dotyczy Beara Gryllsa i Johna Rambo). Tzn. możesz próbować, ale pamiętaj, że jest tam ślisko, a Ty momentami będziesz stał na jednej nodze.

7. Lasery, koks, dziw…. znaczy się światła, woski itp – nie wiem, nie stać mnie, a do tego się wstydzę. Poza tym, usuwanie laserowe dość ciężko cofnąć jak już człowiekowi się odwidzi.

 

Jeśli chodzi o odrastanie to musisz się pogodzić z tym, że czegokolwiek użyjesz, tak czy siak za tydzień do dwóch, proces będziesz musiał powtórzyć. Po maszynkach trochę szybciej, po depilacji później.

 

 

“Wyżej, wyżej ponad siebie (…)
Wyżej, wyżej przełamując lęk.”

Chłopaki z GCN tłumacząc jak się ogolić w umywalce sugerowali, że do wysokości spodenek kolarskich. Ma sens… jeśli nie chodzisz na basen. Generalnie im wyżej tym lepiej, pamiętając jednak o swoim Johnsonie (naprawdę polecam ten link, aby poczytać o różnych typach Johnsonów, w lengłydżu) i o tym, że kremy mogą go uszkodzić, a brzytwa tym bardziej. Dodatkowo, jest duża szansa, że świeżo ogolone pachwiny Cię będą początkowo obcierały. Tu dochodzimy do….

Don’t do it!

Zdecydowanie NIE polecam golenia nóg przed wyjściem na rower, szczególnie jeśli planujemy je spocić lub wkładać długie spodnie. Nie róbmy też tego zaraz przed zawodami. Pierwsze golenie zostawiłbym sobie w ogóle na czas, kiedy na dworze pada deszcz, a my możemy posiedzieć najbliższy dzień lub dwa w pidżamie. Nie dość, że mogą szczypać, to obtarcia okolic ud są prawie pewne – złagodzić to może posypka dla dzieci lub Sudocrem.

 

“In your mind, having shaved legs makes you feel faster. I always shave before a time trial. You feel the wind flowing over your legs.”

— Chris Horner

 

 A na koniec mały bonus: wywiad GCN z prosami, który jasno pokazuje, że chłopaki golą, a nie depilują… i robią to w przedziale: od “codziennie” do “co miesiąc” ;-)

*jak zwykle piszę o rzeczach na których się nie znam - nie są poparte żadnymi papierkami, a jedynie własnym doświadczeniem.