Zanim zamieszkasz ze swoim rowerem w wielkim mieście, warto zapoznać się z zasadami, których należy przestrzegać, by zostać prawdziwym Kolarskim Januszem.
Hejtuj tego kolesia na drogim rowerze z drogim osprzętem.
Bo po co mu taki? Przecież na Meridzie za 4000zł będzie jeździł dokładnie tak samo. Po co mu pomiar mocy jeśli nie jest zawodowcem? Czy naprawdę potrzebuje roweru droższego niż reprezentacja Polski? Przecież mógł zaoszczędzić te 30.000 różnicy i wydać je na epickie wypady rowerowe – miałby za to z pół roku wakacji. Twoim zadaniem jest wiedzieć lepiej jak wydawać czyjeś pieniądze i powtarzać mu to przy każdej możliwej okazji (szczególnie jeśli on je ma, a Ty nie)

Bądź sprytny i wypominaj, że dało się taniej
Bo po co kupić Garmina za tysiąc jak można inaczej. Tak samo zresztą z pozostałymi, niepotrzebnymi akcesoriami.

Tłumacz się czemu Cię nie będzie albo, że następnym razem
Bo jak jest organizowane wydarzenie na 100 osób to każdy powinien uzasadnić swoją nieobecność. Jeśli publicznie pytam kto wybiera się na sobotnią przejażdżkę lub na epicki wypad za miesiąc, obowiązkową odpowiedzią jest: „chętnie, ale nie mogę. Może w przyszłym miesiącu”, ewentualnie „chętnie, ale jestem akurat pod Nałęczowem”.
Powtarzaj wszystkim, że kolarstwo jest najcięższym sportem
Owszem, kolarstwo jest jednym z najcięższych sportów świata… ale zawodowe, wielkotourowe. Kolarz na Tour de France potrzebuje, w zależności od źródeł od 6 do 8 tysięcy kilokalorii – tysiąc na godzinę jazdy. Pod tym względem kolarstwo równać się może tylko z nartami biegowymi. Problem w tym, że Tour trwa 3 tygodnie, a amatorskie wyścigi od 3 do 6 godzin (czasem trafi się etapówka jak Nowy Targ Road Challenge, ale dalej są to 3 dni).

Zanim następnym razem napiszesz komuś, że sport, który uprawiasz jest najcięższy porozmawiaj np. z młodymi pływakami ile dziennie ćwiczą i jak wygląda ich dzień. Bo pamiętaj, będąc kolarskim amatorem najważniejsze to:
Dyskredytuj inne sporty
Śmiej się z piłkarzy. Piłka to gra, a nie sport. Kopacze 90 minut stoją na boisku, a zarabiają tyle, ile wynosi budżet grupy kolarskiej (budżety najlepszych grup kolarskich to pewnie jakieś 20mln euro, czyli tyle, ile zarobił Robert Lewandowski w 2016 roku). W śniegu im zimno, w deszczu się ślizgają, w 1,5 godziny przebiegają maksymalnie kilkanaście kilometrów, a do tego potykają się o własne nogi i płaczą udając, że ktoś ich uderzył. W kolarstwie na szczęście nikt nie oszukuje. Tak więc przy każdej dużej imprezie sportowej:

Płacz, że to nie kolarstwo jest sportem narodowym
Zastanawiaj się czemu to właśnie piłka nożna. Przecież 10-letnie dzieciaki zamiast iść w 10 osób na boisko pod blokiem i kopać tę jedną piłkę do bramek z plecaków mogłyby wyciągnąć swoje kolarzówki i tworząc peleton jeździć dookoła miasta. Zamiast oglądać 90 minut wydarzenia, którego strach spuścić z oczu, bo w każdej chwili może paść gol, lepiej oglądać 4 godziny relacji z 16. etapu, drugiego w tym roku Wielkiego Touru, który akurat jest trochę płaski…
“Cycling isn’t a game, it’s a sport. Tough, hard and unpitying, and it requires great sacrifices. One plays football, or tennis, or hockey. One doesn’t play at cycling” – Jean de Gribaldy
Ignoruj inne sporty
W ramach zemsty, za każdym razem jak ktoś napisze coś o Mistrzostwach Europy w innym sporcie, pytaj w komentarzu o szczegóły. Pytaj w co grają i kto z kim. Rób wszystko żeby pokazać jak bardzo ignorujesz inne dyscypliny.


Nazywaj wszystko po angielsku
Bo nie ma już czegoś takiego jak kluby, są tylko cluby. Szybka przejażdżka to race, wolna to coffee ride albo rege. Nie staje się już na ciacho, tylko robi coffee breaka. Nie jeździ się w koszulkach i spodenkach, tylko jersey’ach i bibsach. Nic już nie jest zwykłym „pójściem pojeździć na rowerze”. Twój blog nie może mieć polskiej nazwy jak np. „Hop na Rower!„, tylko koniecznie „Hop Cycling„. A propos bloga:

Podejrzewaj wszystkich o koksowanie
Na amatorskich zawodach tych, którzy przyjeżdżają przed Tobą. W zawodowym peletonie tych, którzy wygrywają. Przecież to nie jest możliwe patrząc na ich waty, VAMy i inne cyferki. Nic tak nie buduje ducha sportu u sportowca, któremu nic nie udowodniono w próbkach, jak oskarżanie go o doping.
Dorabiaj górnolotne ideologie
Bądź lepszą wersją siebie jutro, dzisiaj, z wczoraj. Każdy dzień to wyrzeczenia i poświęcenia – walcz o lepsze jutro. Nie zastanawiaj się, czy to co robisz sprawia jeszcze przyjemność. Kolarstwo to nie hobby – to ciężka praca!
Załóż bloga i fanpage’a.
Jeśli nie masz pomysłu na nazwę, to dodaj po prostu przyrostek „cycling” albo „bike”. Jeśli nie masz pomysłu na treść, to ściągaj sobie z innych stron obrazki i wrzucaj do siebie z innym podpisem. Jeśli jednak robisz coś super, co zajmuje Ci kilkanaście godzin tygodniowo pozostaje już tylko:


Denerwuj się, że inni mają więcej lajków
bo przecież skoro napisanie 3200 wyrazów zajmuje Ci 5 godzin i dostajesz 19 lajków, a jakaś dziewczyna wrzuca na fejsa zdjęcie swojej głowy (tudzież innych części ciała i wtedy zaczyna działać odpowiedni mnożnik) i dostaje 196 lajków, to jest to nieuczciwe. Nieważne, że też wolisz oglądać na fejsie zdjęcia dziewczyn niż czytać porównanie 3 rowerów różniących się między sobą sztywnością okolic suportu (o 4,62%). Jeśli jednak wiedziesz ciekawe życie i masz dużo fajnych fot z wyjazdów to pamiętaj:

Zdjęcia rób tylko z dwóch perspektyw i przekolorowane
Celuj aparatem tak, aby 40% zdjęcia zajmowała Twoja głowa i ręka, ewentualnie biodro i kawałek roweru, którym właśnie jedziesz (chyba, że jesteś dziewczyną i masz ładną głowę/biodro – wtedy to nie ma znaczenia). Potem już tylko Photoshop, w którym przeciągasz do końca suwak „clarity” i „saturation” i masz super foto na ścianę. Kopiujesz swoje 73 #hasztagi, tagujesz 17 sponsorów: aktualnych i potencjalnych, a następnie postujesz (postowanie jest bardziej pro niż wrzucanie). Jeśli wychodzi Ci to dobrze, odniesiesz sukces, dzięki któremu:


Testuj wszystko
Współczesny bloger musi testować wszystko. Jeśli coś kupiłeś, koniecznie wrzuć informacje, że zaczynasz to testować (nie używać, używanie jest dla zwykłych śmiertelników). Lepiej jednak dostawać rzeczy prosto od producentów. Wtedy w zamian za 2-stronnicową recenzję zwykłej podkoszulki, dostaniesz ją i kolejne rzeczy za darmo.


Wymagaj od swojego sponsora
Jeśli się ścigasz to na pewno prędzej czy później zapiszesz się do drużyny. Drużyna będzie miała na pewno jakiegoś patrona, który w zamian za jeżdżenie w jego koszulce pokryje Ci jakieś koszty i da sporo zniżek. Pamiętaj, to dla niego zaszczyt. Jeśli zajmujesz zaszczytne miejsce pod koniec pierwszej 10 na lokalnych wyścigach, należy Ci się odpowiednie wynagrodzenie! Przecież nie może być tak, że dokładasz do swojego hobby!
Przekonuj wszystkich do chińczyka
Chińskie podróbki są tak samo dobre, jak te oryginalne. Pamiętaj, aby przekonać o tym każdego, szczególnie jeśli sam jeździsz na Chinollinim. Wygrasz każdą dyskusję, użyj tylko podstawowych argumentów: prawie wszystkie rowery robione są w Chinach / na Tajwanie, pewnie nawet w tej samej fabryce, tylko te „podrobione” po godzinach. Skoro wyglądają tak samo, to po co przepłacać? Wykładasz 3 lub 10 razy więcej tylko po to, żeby wielkie firmy miały pieniądze na marketing i sponsoring.
Wspominaj o swoim trenerze i planie przy każdej okazji
Pamiętaj, liczy się plan. Wspominaj o tym każdemu, nieważne czy zaprasza Cię na piwo, czy swój ślub. Po co mieć plan, gdy nikt o nim nie wie?
Mów o nim szczególnie podczas jazdy
Jeśli ktoś Cie wyprzedzi koniecznie go dogoń i powiedz mu, że masz dzisiaj lekką jazdę. Ewentualnie robisz rozjazd po wczoraj, albo kompensujesz przed jutrem. Szczególnie jeśli wyprzedza Cię dziewczyna, powtórz to wielokrotnie. Nawet na wyścigu.
Mów wszędzie o rowerach
Znasz taki dowcip: „Po czym poznać triathlonistę na imprezie? Po niczym, sam ci o tym powie”. Nie bądź takim triathlonistą (śmianie się z triathlonistów zawsze na propsie) – nie zawsze trzeba mówić o rowerach

Spalaj się
To obowiązkowy punkt zawodów. 2 dni wcześniej chodzisz zestresowany, w nocy nie możesz spać, całe powyścigowe popołudnie spędzasz komentując swoją jazdę w pizzerii tak, by wszyscy słyszeli, który ujek zajechał Ci drogę.
Share’uj wszystko wszędzie
Strava, Endomondo i Garmin Connect to za mało. Włącz sobie automatyczne wrzucanie tracków na fejsa. Ewentualnie rób to ręcznie z dopiskiem: lekko, rege, rozklekotanie nogi, szukanie rytmu, tempo itp. Bo przecież nic już nie może być po prostu wyjściem na rower.

Hejtuj inną postawę
Nie lubisz ścigania się? Bawi Cie głównie turystyka? Śmiej się z tych, którzy trenują, którzy mają trenera, patrzą na waty, zabijają się na Rondzie, walczą o Puchar Starosty w Wólce. Przecież to wszystko nie ma żadnego znaczenia w skali świata. Twoje podejście jest lepsze. Ścigasz się? Hejtuj tych, co jeżdżą żeby jeździć. Przecież robienie 25 godzin w tygodniu nie daje tak dobrego efektu, jak dobrze zaplanowane 10 godzin.
Powtarzaj wszystkim ile kosztował Twój rower …gdy był nowy
Jak już tyle wydałeś to fajnie żeby wszyscy wiedzieli. Nawet jeśli kupiłeś go jako taki, który przez 5 lat ścigał się po bruku. Sprawdź cenę katalogą i wtrącaj przypadkiem do rozmowy, że „mój rower za 40 000….”. Pamiętaj, jeszcze lepiej to brzmi, jeśli zamówiłeś go z Aliexpress. A jak już masz taki drogi rower

Nie jeździj drogim rowerem po krzywym
Koledzy jadą w nieznane? Odpisz, że odpuszczasz, bo szkoda Ci kół. Jest świetny wyścig w centrum miejsca? Oburzaj się, że przecież tam jest nierówno. Rower służy do wyglądania. (nie dotyczy sprzętów kolekcjonerskich i maszyn o numerze n+1 )
Powtarzaj jak bardzo Ci się nie chce, ale musisz
To nie jest hobby, to walka i ciężka praca! Pamiętaj, by to podkreślać. Wpisy w stylu „bardzo mi się dzisiaj nie chciało, ale się zmusiłem” są zawsze na czasie. Szczególnie, gdy powtarza się je odpowiednio często. W końcu nie robisz tego dla przyjemności.
Bądź pro
Zjesz żel na trasie? Wyrzuć puste opakowanie do rowu – jesteś przecież na wyścigu, a puste opakowanie nie dość, że przeszkadza w kieszonce to jeszcze waży. Krzyknij na wolontariuszy lub swoją dziewczynę, że Ci krzywo podaje bidon. To jest wojna, jest adrenalina, masz prawo
Nie dawaj zmian
Zmiany osłabiają, generujesz niepotrzebne waty. Jeździj zawsze w peletonie. Niech inni się wystrzelają, a Ty zaatakujesz dopiero na mecie. Poćwiczyć to możesz co tydzień na Rondzie – nauczycieli, którzy tę sztukę opanowali do perfekcji będzie sporo. Na wszelki wypadek nie pokazuj też zagrożeń, może kilku przeciwników zniknie dzięki temu.
Jeździj mini. Zawsze
Nawet jeśli wyścig jest 500 kilometrów od domu, a najkrótszy dystans ma 28 kilometrów. Masz przecież dobry powód: na krótkim masz szanse powalczyć o pudło.
Przestrzegaj zasad i wymagaj tego od innych
Zasady Velominati są najważszejsze i każdy prędzej czy później się o tym przekona. Dlatego jeśli ktoś wrzuca swoje zdjęcia z rowerem komentuj je za każdym razem z informacją, że jest trzepakiem, bo jeździ z podsiodłówką, a wszystko mieści się w kieszonkach. Nieważne, że robisz to zza biurka w pracy, a on akurat jedzie 180-kilometrową trasę po alpejskich przełęczach.
Rób segmenty
Wszędzie, ale najlepiej tam, gdzie akurat jechałeś szybko. Jeśli górka miała 10 kilometrów, a Tobie zabrakło w końcówce, koniecznie stwórz „Podjazd na Górkę – do przedostatniego zakrętu”, albo „podjazd X – część trzecia”. Podwójnie oczywiście są punktowane segmenty po płaskim.


Od jutra i w przyszłym roku
To mój ulubiony komentarz pod każdym wpisem. Ktoś opisuje dobrą trasę? Na pewno znajdzie się 5 osób, które wpiszą „jadę tam za rok!”
Nie płać za serwis
Odkręcenie zapieczonych części to 5 minut. Szybka regulacja to kilka więcej. Wpadnij do sklepu, znajomy zrobi Ci to od ręki. Nie płać mu, szczególnie jeśli mówi, że nie trzeba. Ewentualnie kup mu piwo przy następnej wizycie. Przy okazji poproś jeszcze o dwie porady sprzętowe, przymierz sobie buty i kup potem wszystko w internecie.
Bądź lepszy bo uprawiasz sport
Ludzie, którzy go nie uprawiają są gorsi i umrą szybciej. Do tego na pewno są grubi. Pewnie nie mają żadnego hobby, a ich życie jest nudne. Tylko rower się liczy. Dlatego jeśli zrobisz coś głupiego koniecznie napisz: „lepiej tak niż siedzeć przed TV w domu i pić piwo”, bo nie ma innych możliwości.

Wplataj drogi sprzęt do dyskusji
Do każdej negatywnej wypowiedzi wplataj wątek drogiego roweru. Jeśli ktoś Ci nie odmachał koniecznie napisz, że jechał na Cervelo w kasku POCa. To zawsze wyzwala w ludziach dodatkowy hejt. Tak samo jak z Polonezem i Bentley’em, które stoją na miejscu dla niepełnosprawnych – tylko jeden z nich stanie się popularny w internecie.

Komentarz dla wszystkich w tv
Siedzisz na siodełku przez 350 godzin rocznie, więc jeśli komentator na olimpiadzie opowiada o specjalnych spodenkach, w których jeżdżą kolarze, to możesz go publicznie zwyzywać, że ta relacja to parodia. Śmiej się z zażenowania, gdy reporterka telewizji śniadaniowej pyta o to, jak sikają kolarze zamiast o to, jak wyższa niż normalnie znormalizowana moc na przedostatnim podjeździe wpłynęła na przegraną podczas ostatniego sprintu. Na wszelki wypadek nie sprawdzaj kto ogląda te programy, nie zaczynaj rozmowy na tematy rowerowe, bo może się okazać, że właśnie to go interesuje.
Nie daj się wyprzedzić
Bycie wyprzedzonym to ujma na honorze, zawsze. Nawet jeśli jedziesz ze swoją dziewczyną za spacer dogoń każdego i prześcignij go na najbliższej górce – potem poczekasz. Nie może być tak, że ktoś jest szybszy. Nie zapomnij też wspomnieć w internecie o wczorajszej sytuacji, gdy jadąc na MTB wyprzedziłeś kogoś kto jechał na szosie – ale był słaby.
Zagub się w sprzętowym pościgu
Doskonałego sprzętu nigdy za wiele. Ci, którzy nie mają kolorystycznie dopasowanych skarpetek do spodenek, koszulki, kasku, roweru i okularów są słabi.
Klep ciągle tą samą trasę.
Co prawda z Twojego miejsca zamieszkania da się godzinę dojechać do miejsc, w których zaczynają się tereny nieodkryte, ale to nieważne. Twoja trasa jest Twoja, więc jej na wszelki wypadek nie opuszczaj.
Share’uj wypadki, oburzaj się, że ludzie nie pomagają i nagrywają
Najlepiej te drastyczne, tak jak ostatnio na wyścigu kobiet olimpijskim. Niech wszyscy zobaczą ból i cierpienie. Przy okazji oburz się, że ludzie podbiegają i nagrywają leżącą kolarkę… potem możesz udać się na youtuba i poszukać tego nagrania.
Pytaj po co
Za każdym razem, gdy ktoś zrobi coś szalonego, pytaj: „po co?”. Tak jak ci ludzie w pracy, którzy na Twoją opowieść o sobotnim wyścigu dookoła Tatr, pytają po co się tak męczysz – oni nie rozumieją, mają przecież gorsze hobby. Valerjan Romanovski zrobił ostatnio pod Warszawą 2500 okrążeń 400 metrowego stadionu, zamiast pogratulować, zapytaj po co to robił i stwierdź, że to głupie. Tak jak everesting na Agrykoli.
E-bike’i to zło, tarcze to zło, elektryka to zło
Bo jeśli ktoś jeździ na e-bike’u to oszukuje, uprawia inny sport, a tego robić nie wolno. To nic, że nie byłeś w ciężkich górach, na przykład Tyrolu i nie wiesz, jak ciężko nabić tam więcej niż 30 kilometrów. Tak samo z tarczówkami, jeśli Ty ich nie potrzebujesz, to innym też się nie przydadzą. No i oczywiście z elektrycznymi przerzutkami – skoro zwykłe działają dobrze, to po co inne?

Chwal swoje chińskie części, bo Cię nie zabiły
„Ta Chińska część jest dobra, bo zrobiłem na niej 8000km i żyję”. Nie masz co prawda porównania jak jeżdżą te same w wersji oryginalnej, ale skoro Twoje działają to przecież są takie same. Koło to koło – toczy się, czyli działa. Gardź ludźmi, którzy proponują Ci Fulcrumy, bo przecież są ciężkie i nie jadą.
Stwórz grupę adoracji lub nienawiści dla Raphy
Bo to coś więcej niż ciuchy. Jeśli je masz – musisz przekonać wszystkich, że są najlepsze. Jeśli ich nie masz, musisz przekonać ludzi, że są przepłacone.
Hejtuj i wytykaj błędy, jak ja
Ostatnie i najważniejsze – twórz negatywny kontent – taki jak ja teraz. Wytykaj błędy, publicznie krytykuj. Zamiast pisać, że gdzieś jest ładnie, pisz, że inni mają brzydziej. Jak jesteś w górach, krytykuj tych, którzy siedzą ciągle na Mazowszu. Jak siedzisz w domu, to krytykuj tych w górach, że wolą przygody niż rodzinę. Jak są tam z rodziną, to na pewno nakradli.

